Ada Szulc - "Filds of gold"
|
|
Nikt tu już chyba nie zagląda... a ja oswoiłem swoją różę i teraz jestem za nią odpowiedzialny :)
07 październik 2011
|
Kiedyś byłem tu codziennie. Potem od czasu do czasu. Teraz nie było mnie już dobre 4 lata. Nie wiem dlaczego piszę, chyba po prostu w razie gdyby ktoś jeszcze chciał wiedzieć, jak się cała historia potoczyła dalej.
To co wtedy się rozpoczynało i tak pięknie zapowiadało, ma swój dalszy ciąg. Przez ten czas życie zmieniło się diametralnie. Ślub, prawo jazdy, samochód i syn, który jest już z nami prawie rok. Hmm... jak to szybko minęło. Najważniejsze jednak jest to, że wciąż tak samo się kochamy.
Na przełomie roku 2006/2007 pisałem, że rok 2006 był rokiem przełomowym w moim życiu. Oceniając to po 5 latach stwierdzam, że tak było rzeczywiście. To dzięki temu co wtedy się wydarzło, w kolejnym roku poznałem swoją przyszłą żonę. Jesteśmy małżeństwem ponad 3 lata i wciąż trudno uwierzyć w to szczęście, które mnie spotkało i które trwa do dziś... a pojawienie się na świecie syna, to najpiękniejsza chwila naszego wspólnego życia.
Ten cały blog, ta historia tutaj zapisana pokazuje, że warto być cierpliwym i warto wierzyć w to, co się pragnie od życia otrzymać. Ta silna wiara powoduje, że stajemy się skorzy do działania, a to działanie przybliża nas do szczęścia. |
|
Komentarzy:
3
|
|
Czas na zmiany
18 wrzesień 2007
|
Życie toczy się powoli, ale patrząc z perspektywy czasu wokół wszystko szybko się zmienia. Jeszcze przed rokiem miałem myśli zajęte rozpatrywaniem swojej sytuacji życiowej. Zbyt dużo wtedy myślałem, a nawet wydaje mi się, że więcej myślałem niż cokolwiek konkretnego robiłem. Dzisiaj pędzi dzień za dniem. Żyję każdą chwilą i co najważniejsze nie mam głowy zajętej myśleniem o sobie. Tak. Za rok o tej porze... ho ho ho... może lepiej nie myśleć o tym, ale rysuje się wymarzone szczęście, bo jak nazwać utworzenie nowej komórki społecznej zwanej rodziną? Z początku trudno było mi uwierzyć, że nie jestem już sam, że właśnie teraz wszystko się zmienia i to co zawsze trzymałem w sobie, mogę spokojnie powiedzieć Jej. To wymagało trochę czasu, bo trzeba było dobrze się poznać. Poznać się w każdej nowej sytuacji i najważniejszym było być wtedy razem. Byliśmy ze sobą, otworzyliśmy się przed sobą i obecnie znamy się o wiele lepiej. Najważniejsze z tego jest to, że pozwoliło nam to na zaufanie sobie, na powiedzenie sobie "kocham Cię" i stwierdzenie, że chcemy ze sobą żyć już na zawsze. Marzyłem o tym i moje marzenie właśnie się spełnia. Wiem, że niedługo nadejdzie większa odpowiedzialność, że mogą się pojawić sprawy z którymi wcześniej nie mieliśmy do czynienia, ale jestem dziwnie spokojny, że damy radę. To chyba dlatego, że mamy wsparcie. Ona mnie, a ja Ją... jesteśmy RAZEM. A tak, poza filozoficznym rozmyślaniem, to mamy lokal, mamy zespół i mamy rozplanowane co dalej:) , ale najpiękniejsze będą te pierwsze dni po... w podróży. Nigdy nie byłem za granicą dalej niż parę kilometrów. W końcu to się zmieni. Gdzie pojechalibyście lub gdzie byliście w czasie swojej podróży poślubnej? Nam się marzy kraj w północno wschodniej części Afryki:) |
|
Komentarzy:
9
|
|
Poszukiwanie
19 sierpień 2007
|
Szukam zespołu (góra 3 osoby) na przyjęcie weselne :) Byle nie za drogi... Jakieś namiary?
Tak, na moje... w przyszłym roku :)
|
|
Komentarzy:
11
|
|
Dzień po dniu szczęściem jest
07 lipiec 2007
|
Tak to jakoś dziwnie jest, że jak człowiek ma problemy to pisze, a gdy ich brak to chce się cieszyć każdą chwilą, przez co na pisanie czasu szkoda. Życie właśnie tak się toczy w tej chwili. Bez problemów. Za to w szczęściu. Nawet gdy coś drobnego próbuje zakłócić taki porządek, szczęście i tak wygrywa. Czy nie można było tak zawsze? Wygląda na to, że rzeczywiście wszystko zależy od swojego nastawienia do świata. Przecież człowiek potrafi zrobić problem z najmniej znaczącej rzeczy. Otóż nie!!! Nigdy więcej!!! Problem będzie dopiero wtedy, gdy będzie rzeczywiście problemem, a nie wtedy, gdy został wywołany samą myślą. Od prawie pół roku jedna osoba jest dla mnie szczęściem, jest dla mnie wschodem, zachodem, północą i południem. Nadaje sens i kierunek jakim podążać mam przez życie. Uczymy się siebie nawzajem i z każdym dniem coraz bliżej nam do egzaminu... teraz wiem po co żyję. Tymczasem w tle prywatnych spraw wszyscy dowiadujemy się, że pomimo pokręconego rządu jaki mamy w naszym kraju, potrafią wyjść z sejmu normalne decyzje. 12 dni świątecznych w roku ma być wolnych od pracy w handlu. Takie coś przyjmuję z uznaniem... może w końcu kraj w którym żyję trochę znormalnieje, a szczególnie grupa ludzi najbogatszych, bo to oni mimo że godnie żyją, dążą za pieniądzem za wszelką cenę... Do pełnej radości jeszcze daleko, ale to jest krok w dobrym kierunku i być może w przyszłości także niedziele będą wolne. |
|
Komentarzy:
9
|
|
Po zauroczeniu przychodzi miłość
12 maj 2007
|
Garść moich przemyśleń, bo żyjąc w radości warto pamiętać o tym co się wydarzyło przez ostatnie kilkanaście miesięcy. Teraz wiem. Ponad pół roku temu się pomyliłem. Nie uważam tego za czas stracony, bo dzięki tej pomyłce czegoś się nauczyłem. Warto było to przeżyć. Tamten związek trwał 2 miesiące, choć do końca nie byłem przekonany czy dobrze robię. Patrząc jednak z perspektywy czasu, dało mi to pewną wiarę w siebie. Pomimo swoich wątpliwości tamto rozstanie bolało. Po kilku dniach poznałem inną osobę, dzięki której na nowo się podniosłem, a święta Bożego Narodzenia spędziłem może niezupełnie radośnie, ale na pewno nie w przygnębieniu. W nowym roku miałem już dość poznawania osób (dziewczyn) przez internet... szczególnie wtedy gdy zacząłem się przyzwyczajać do tej, która pomogła mi przetrwać czas świąteczny, ale w momencie gdy wyznałem swoje uczucia, oddaliła się. Cóż, widocznie tak musiało być, a teraz widzę, że stało się to wszystko w odpowiednim momencie.
Był koniec stycznia. W swoich myślach miałem już zamiar całkowicie zerwać kontakty internetowe i zamknąć strony randkowe. Z takim zamiarem obudziłem się pewnego styczniowego dnia. Włączyłem komputer, otwarłem pocztę, a tam wiadomość. Wiadomość od osoby nieznajomej, która w tym czasie przeżywała coś podobnego jak ja. Postanowiła do mnie napisać widząc moją stronę na randkach, bo to co tam przeczytała dało jej nadzieję, że napotkała na osobę, która ją zrozumie. Napisała o sobie. Szczerze co myśli, jakie ma marzenia, że nie goni za światem i jego bogactwami, a jedynie pragnie spokoju u boku tej osoby, która jej niewielkie nadzieje zamieni w rzeczywistość. Ciężko patrzyło jej się na osoby trzymające się za ręce i czule obejmujące się, kiedy ona była sama... sama po przeżyciach, które były jakby żywcem wyjęte z miłosnego serialu telewizyjnego. Chciała już o tym zapomnieć i móc cieszyć się na nowo życiem. Do całego tekstu dodała załącznik, w którym umieściła swoją fotkę. Nie mogłem nie odpisać. W jej krótkich i zwięzłych zdaniach były uczucia, które mną ruszyły. Odpisałem jednak w stylu bardzo luźnym, dając do zrozumienia, że to co napisała o uczuciach jest mi bardzo bliskie, ale nie wiem czy dobrze robię odpisując, bo moje nadzieje już prawie umarły. I tak... od maila do maila, po prawie dwóch tygodniach spotkaliśmy się... a potem kolejne spotkanie i kolejne. Znajomość rozwijała się, uczucia rosły, aż doszliśmy do dnia dzisiejszego. Jesteśmy ze sobą 3 i pół miesiąca. Widujemy się niemal codziennie i spędziliśmy też kilka wspólnych i pięknych nocy. W ciągu tego całego czasu nie było nic co mogłoby nas poróżnić, a uczucia rosną z każdym kolejnym dniem. Zauroczenie na pewno już minęło, a uczucia urosły do stanu, który nazywa się miłością. Znamy już część swoich rodzin... rodziców i rodzeństwo. Przeżyliśmy wiele cudownych chwil... na lodowisku na łyżwach, w kawiarniach, pubach, na filmach w kinie, koncercie i dwóch meczach piłkarskich na stadionie. Wybraliśmy się razem na 3 dni w góry, z czego jeden zapamiętamy szczególnie... ten w którym cały dzień spędziliśmy na szlaku odwiedzając kilka szczytów górskich, przy wspaniałych i zapierających dech widokach. Byliśmy w ZOO i odwiedziliśmy dwa zabytkowe miasteczka w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Tego było naprawdę bardzo dużo i co najważniejsze....... jeszcze się nie skończyło. Nie chcemy by się kończyło. Czekają nas kolejne piękne chwile... wspólne wakacje, wyjazdy i spotkania ze znajomymi. Nie myślałem, że kiedyś doczekam takich chwil i uczuć... Chce się żyć. Smutno jest jedynie, gdy widzi się znajomych, którzy mają problemy głównie też z własnej winy... ale mają w nas wsparcie. Nie każdy ma przecież tak samo łatwo. My nie musimy za wszystkim gonić, możemy żyć spokojnie. Każde z nas ma swoje mieszkanie, ma własną pracę. Może warunki życia nie są do końca komfortowe, ale to co mamy w zupełności wystarcza. Inni nie mają takiego szczęścia lub po prostu to co mają im nie wystarcza.
Gdy patrzę na nią jak cieszy się z najmniejszego szczególiku, gdy jak dziecko chciałaby pogłaskać każde napotkane zwierzątko, ale też gdy smutno jej kiedy problemy mają najbliżsi, przyjaciele, to... cieszę się, że ją znam. Nie ma nic piękniejszego gdy możemy zjeść wspólnie śniadanie, obiad czy kolację i obejrzeć ulubiony program w TV, a przy tym nie czuć się samotnym. Ta świadomość, że ma się kogoś kto jest na dobre i na złe, to prawdziwe szczęście na które warto było czekać. Wiem, że chcę z nią być i nigdy wcześniej nie byłem niczego tak pewny, jak właśnie tego... Kocham ją... i z całego serca dziękuję jej za słowa, które to ja chciałem powiedzieć pierwszy... "BEZ WZGLĘDU NA WSZYSTKO ZAWSZE BĘDĘ PRZY TOBIE". |
|
Komentarzy:
14
|
|
Myśl chwili: "Stajesz się odpowiedzialny na zawsze za to, co oswoiłeś. Jesteś odpowiedzialny za Twoją różę." (Antoine de Saint-Exupery)
| << | Maj 2012 | |
| Pon | Wt | Śr | Czw | Pią | Sob | Nie |
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 |
| 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 |
| 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 |
| 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 |
| 28 | 29 | 30 | 31 | | | |
| Statystyki |
Odwiedziny:
10419
|
Komentarze:
891
|
|
Wpis do Ksiegi Gosci:
31
|
|
|